Szukaj produktu:


SZUKAJ PRODUKTU

Twoja wyszukiwarka

piątek, 1 lutego 2013

Walentynki z decoupage.

   Witam serdecznie wszystkich odwiedzających mojego bloga. Nie mogłem oczywiście zapomnieć o świecie, które już za dwa tygodnie. O święcie które zawitało do nas chyba w latach dziewięćdziesiątych, jak się nie mylę. Mowa o Walentynkach, a ściślej o dniu Świętego Walentego. W tym dniu nie wolno nam zapomnieć o ukochanych nam osobach. Choć moim zdaniem należy o nich pamiętać każdego dnia, nie tylko od święta. Z tej to okazji postanowiłem zrobić kolejną szkatułkę decoupage.
 
 
    Motyw lawendowy zawitał w postaci serduszka na wieczku skrzynki, oraz porozrzucane jej gałązki. Oczywiście całość wcześniej krakelowana. Przyozdobiona tasiemką i kwiatkiem. Całość cieniowana.



 
   Z takiego prezentu myślę, że każda pani powinna być zadowolona :).
 
   Dziękuje również za wszystkie głosy oddawane na mój blog w konkursie na Blog Roku.

Chcesz zagłosować? Wyślij SMS o treści G00410 Na numer 7122 koszt SMSa 1,23 zł


Dziękuję wszystkim za głosy i pozdrawiam serdecznie.

7 komentarzy:

  1. O proszę, mój ulubiony fiolet :D Piękna skrzyneczka! Fajnie wyszły spękania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie "skrakany", tylko chyba za mało lakieru, no i te cienie to niby wg jakich zasad , bo chyba nie według padania światła, według mnie to jest po prostu maznięte gdiekolwiek, a nie cieniowane. Ale ogólnie urokliwe

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przepadam z krakiem jednoskładnikowym, ale tutaj prezentuje się bardzo ładnie. Z pewnością każda kobieta będzie zadowolona z takiego prezentu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki. Masz racje Elu, to nie są cienie, ale taki był zamysł :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękna szkatułka, na dodatek w moim ulubionym lawendowym kolorze, więc tym bardziej mnie urzekła:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny efekt! bardzo mi się podoba i wykonanie i kolorystyka

    OdpowiedzUsuń
  7. Urocz i spękania takie profesjonalne- Brawo!

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do pozostawienia śladu po swojej wizycie, w postaci choć krótkiego komentarza. Dziękuję.